sobota, 16 lutego 2013

Rozdział I

Mówiono, że przybył z północy, z dalekiej i nieznanej północy. Nikt nic o nim nie wiedział. Podjechał na swoim karym koniu pod gospodę i wszedł do jej środka. Gospoda nosiła nazwę "Pod Złotym Dębem" i uchodziła za jedną z najbardziej znanych i cenionych karczm w owej okolicy. Raymound rozejrzał się po wnętrzu gospody i wybrał wolny stolik. Gospodarz z pośpiechem podszedł do niego:
- Co podać, jaśnie panie?
- Piwo, dużo piwa
- Już się robi jaśnie panie, czy życzy pan sobie coś do jedzenie, musi być pan głodny po podróży.
- Nie chce nic do żarcia, chcę się tylko napić. Czy w tej zapchlonej oberży znajdzie się jakiś nocleg?
- Oczywiście, dla jaśnie pana zawsze.
- Karz przygotować mi izbę i nie zapomnij o jakiejś ladacznicy, przydałaby się jakaś na noc.
- Dla pana sam wybiorę najlepszą.
- Dobra, nie gadaj już tyle, przynieś mi to piwo!
Gospodarz szybkim krokiem ruszył w stronę stołu, gdzie stała beczka z piwem. Nalał do pełna i z uśmiechem na twarzy zaniósł je Raymound'owi.
- Twoje piwo, panie.
- Gdzie jest moja izba?
- Zaprowadzę pana.
Raymound wstał i poszedł za oberżystą, po krętych schodach. Na piętrze znajdowało się pięć pokoi, każdy wyglądał tak, jakby nie było w nim sprzątane od dobrych kilku miesięcy.
- Który jest mój? - zapytał stanowczym głosem Raymond.
- Ten na końcu korytarza - odrzekł, łagodnym i spokojnym głosem gospodarz.
Rycerz wszedł do izby i zobaczył na łóżku piękną niewiastę, która na niego czekała.
- No muszę przyznać, że ten prostak się postarał.
- Cieszę się panie, że to właśnie ty mi się dzisiaj trafiłeś - rzekła Saria
Wyglądała na bardzo młodą, mogła mieć zaledwie szesnaście lat, ale o jej wyczynach Raymond słyszał w Zimbi, Casle i królestwie Krego. Saria miała ubraną jedwabną koszulę, z wielkim dekoltem, z którego widać było jej dorodne piersi.
Rycerz powoli podszedł do niej i zaczął się jej przyglądać z zaciekawieniem.
- Nie wiem czy stać mnie na twoje usługi, piękna.
- Panie, przecież dobrze wiesz, że jestem warta tych pieniędzy.
Raymond wyciągnął za pasa sakiewkę i bez wahania rzucił jej.

1 komentarz:

  1. Siema. Wpadłam tu przypadkiem i powiem szczerze że całkiem fajny ;) Tylko według mnie trochę za krótko. Ale za to masz ładny styl pisania, oby tak dalej ;)
    Zapraszam również na mojego bloga :
    http://fantasy-is-my-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wielkie dzięki za komentarze!
Zapraszam ponownie