wtorek, 5 marca 2013

Rozdział IV

Na ulicy wrzało. Tłum gapiów zebrał się przed bramą Wielkiego Księstwa Krego. Krążyły plotki, że armia króla Laer'a złapała rycerza, który usiłował go zabić, dzisiaj jego głowa miała zawisnąć przed bramą wjazdową. Na murze obronnym co dziesięć stóp stał łucznik gotowy w każdej chwili do wystrzału. Krego uchodziło za fortece nie do zdobycia. Nagle w centralnym punkcie bramy pojawił się jakiś człowiek i zaczął uciszać tłum:
- Zamilczcie! Zamilczcie! - krzyczał nieznajomy.
Ludzie powoli zaczęli się uciszać na wzajem. Mężczyzna w białych szatach i hełmie na głowie zaczął przemawiać:
- Zebraliście się tutaj, aby zobaczyć głowę zdrajcy, który chciał zabić naszego króla! - krzyczał.
Mężczyzna. który przywiózł nam ciało owego rycerza Raymond'a okazał się również zdrajcą, ponieważ dostarczył nie tego człowieka co trzeba i chciał wyłudzić od Królestwa Krego nagrodę w wysokości pięćdziesięciu tysięcy złotych monet. Zamiast głowy rycerza, zobaczycie dzisiaj głowę oszusta.
Kat, który wyłonił się za mężczyzny w białych szatach wbił na drążku głowę owego zdrajcy. Głowa była cała zalana krwią, oczy zostały wydłubane, mina, która miał oszust przestraszyłaby niejednego z chłopów.
- Zdrajca! - zaczął krzyczeć tłum.
- Ciszaaa!!! - mężczyzna ponownie zaczął uciszać tłum. - Rada króla Laer'a postanowiła podnieść nagrodę za głowę rycerza, który usiłował zabić władcę! Nagroda dla osoby, który przyniesie nam głowę zdrajcy wynosi siedemdziesiąt tysięcy złotych monet!
Posłaniec króla zszedł z podniesienia nad bramą i udał się w kierunku z eskortą w kierunku pałacu.

***

W komnacie króla standardowo przebywała jego świta synowie i żona. Żona Laer'a była zalana łzami, synowie nerwowo patrzyli na próby ratowania przez medyków ich ojca. 
- Królowo, przykro nam nie możemy nic zrobić, król zmarł
- Jak to, ratujcie go! - krzyczała Laer'a 
- Królowo, nic już nie da się więcej zrobić, twój mąż zmarł, musisz się z tym pogodzić!
Fiona siadła na łóżku męża i zaczęła go przytulać do swojej piersi. 
- Dlaczego? - Dlaczego właśnie teraz mnie opuszczasz, gdy jesteś mi tak bardzo potrzebny. Co z naszym dzieckiem, które noszę pod sercem co z nim będzie? Laerze, będzie musiało wychowywać się bez twojej ojcowskiej ręki, ty tak bardzo pragnąłeś mięć jeszcze jednego syna, a teraz kiedy nam się to udało ty umierasz! - Dlaczego?! - płakała, przytulając do siebie króla Fiona. 
- Matko, jak to spodziewasz się dziecka? - Dziwił się Haxel. 
- Nie musicie wszystkiego wiedzieć - krzyczała zdenerwowanym głosem królowa. - Wyjdźcie stąd wszyscy, wynoście się! Zostawcie mnie samą z moim mężem!
Wszyscy posłuchali zrozpaczonej Fiony i opuścili komnatę króla. Po wyjściu rada zarządziła, że pogrzeb króla odbędzie się na następny dzień. Po kilku minutach zaczął bić dzwon na wierzy pałacu, dzwon, który bije tylko wtedy, gdy w królestwie dzieje się coś ważnego. Mieszkańcy zebrali się przed pałacem, nie wiedzieli czego się spodziewać.
- Kolejna wojna - krzyczał jakiś chłop 
- Najazd! Napadną nas nas, zrabują, spalą miasto - krzyczała jakaś kobieta.
Na balkonie, z którego zawsze król wygłaszał swoje przemowy, pojawił się ten sam mężczyzna w białej szacie, który wywiesił głowę oszusta. 
- Mieszkańcy, w imieniu królowej Fiony, księcia Haxel'a, Sirael'a i księżniczki Natal'y z przykrością zawiadamiam was, że wasz Król - Wielki Lear'er zmarł dzisiaj na nieznaną nam chorobę. Pogrzeb Wielkiego Króla Krego będzie miał miejsce jutro po zachodzie słońca. 
Mężczyzna odwrócił się i szybkim krokiem wszedł do pałacu. 
Bardzo dobrze, że zmarł, jednego idiotę mniej - pomyślał mówca - Mam nadzieje, że jego synów spotka ten sam los.